Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.
OK |  Więcej informacji
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!
17.04.2014; 16:37Liroy

W ostatnich latach byłem przyzwyczajony, że FC Barcelona słabo prezentuje się końcem stycznia, a początkiem lutego. W obecnym sezonie tradycji stało się za dość, Barcelona początkiem rundy rewanżowej również gubiła głupio punkty, jednak w decydującej fazie sezonu zawiodła na całej linii.

1. kwietnia FC Barcelona rozegrała pierwsze spotkanie ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Atletico Madryt na Camp Nou, można powiedzieć, że Katalończycy ''grali jak nigdy'' (chodzi o obecny sezon), a wyszło jak zawsze. Podopieczni Gerardo Martino zremisowali z Atletico 1:1 i musieli gonić za wynikiem, ponieważ jako pierwsi stracili bramkę. Dla Diego Simeone wynik 1:1 na Camp Nou był doskonałym rezultatem przed decydującym starciem na Vicente Calderon.

Odczucia po pierwszym meczu z Atletico były mieszane, Barcelona w drugiej połowie zagrała naprawdę fantastycznie jednak nie potrafiła strzelić bardzo ważnych bramek. Kolejnym spotkaniem dla Blaugrany było ligowe spotkanie z Betisem, które zostało rozegrane cztery dni później. Barcelona wygrała po dwóch karnych, w tym jednym dobitym i samobójczym trafieniu piłkarza Betisu. Styl w jakim zespół zaprezentował się w tym spotkaniu był bardzo daleki od ideału i wierzyłem jedynie, że to 'normalna' zniżka formy i szukanie więcej świeżości przed rewanżem z Atletico.

I kolejne cztery dni później... FC Barcelona przyleciała do Madrytu na rewanżowe spotkanie z Atletico Madryt i?... wyszła na to spotkanie na stojąco, bez wiary, z myślą że tak wielka nazwa klubu jak FC BARCELONA sama zmiażdży Atletico i półfinał Ligi Mistrzów należy się tylko i włącznie Katalończykom. Jeśli jednak jest się już na murawie to trzeba nieco pobiegać, nieco powalczyć, włożyć w grę trochę serca... dlaczego trochę? Bo mi się wydawało, że ten mecz wygląda jakby KTOŚ z WAS zagrał sobie w FIFE na najniższym poziomie i bawił się z rywalem... Tak... Atletico dyktowało warunki, grało pewnie, z wielkimi ambicjami, piłkarze z Madrytu wyglądali jakby mieli żelazne płuca... A co działo sie po drugiej stronie? Nic... Messi przebiegł nieco półtorej kilometra więcej od Pinto, a więc jeśli zamienić tak obu tych panów pozycjami w tym meczu to Pinto miałby większe pole manewru i zapewne miałby od Messiego na swoim liczniku o 3-5 kilometrów więcej... Barcelona przegrała 1:0, a bramkę straciła już na samym początku. I to jest sprawiedliwość? Dokładnie wielka sprawiedliwość... Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą (Jeśli nie walczysz powiedz trenerowi, nie jestem wstanie dać z siebie tyle co może dziś dać kolega z ławki)... Barcelona nie walczyła... po prostu spoczęła na laurach.

Odpadliśmy z Ligi Mistrzów... no dobra, głowa do góry walczymy dalej... w naszym zasięgu jest jeszcze liga i Copa del Rey... 12. kwietnia Barcelona po odpadnięciu z Ligi Mistrzów 'miała' skupić się bardzo mocno na lidze, jednak dalej rozczarowała... dalej nie chciała grać w piłkę, piłkarze szukali jedynie karnego, głupich fauli... nie jeden powiedziałby ''aaaa daliby sobie już z tym spokój...'' Barcelona poniosła kolejną sromotną porażkę 1:0, kolejny raz na wyjeździe... Po zwycięstwie Realu i Atletico spadliśmy na trzecie miejsce w ligowej tabeli... do Królewskich tracimy punkt, a do lidera cztery oczka... Po tym meczu, a zarazem po kolejnej stracie nadziei każdy kibic jak i ''zapewne'' piłkarz był już myślami przy finale Copa del Rey.

Wczorajszego dnia Katalończycy w finale Pucharu Króla zmierzyli się z Realem Madryt, który w tych rozgrywkach przed meczem z FCB nie stracił jeszcze żadnej bramki. Real podszedł do tego meczu bez swojej największej gwiazdy, Cristiano Ronaldo. Barcelona za to w swoim składzie miała wiele gwiazd, może brakowało Pique i Valdesa... jednak nasze gwiazdy były na niebie, a nie na murawie... Gra Barcy wyglądała ślamazarnie, niekiedy brakowało pomysłu na rozegranie... początkiem sezonu Martino do stylu wprowadził wiecej długich piłek, jednak w ostatnim czasie piłkarze do tego się nie stosują.... brakuje strzałów zza pola karnego.... dopiero w drugiej połowie na taki strzał zdecydował się Bartra i był bliski zdobycia bramki, dlaczego? Bo Casillas nawet by nie pomyślał, że ktoś z Barcelony zdecyduje się na strzał z dystansu. Real jako pierwszy objął prowadzenie po bramce Angela Di Marii, Barcelona dopiero w drugiej połowie doprowadziła do wyrównania.... (teraz najciekawsze) Barca zdobyła bramkę z rzutu rożnego, gdzie w powietrzu znakomicie zachował się Bartra, który fenomenalnym strzałem głową zdobył bramkę. 

Real w końcówce już siadł, ale na pewno nie tak jak Barcelona, ponieważ najważniejsza jest skuteczność a rajd Bale'a tylko potwierdził fakt, że w meczu trzeba ''zapier... szybko biegać'' aby osiągnąć swój cel. Co na to wszystko kibic FC BARCELONY? Nie wiem jak Wy, ale ja po prostu czekam na lepsze jutro. Jeśli zrobiło się bałagan to teraz trzeba go posprzątać i wszystko ułożyć tak, aby wiedzieć gdzie co jest i z czego dobrze można skorzystać aby to tak po prostu dobrze funkcjonowało!

Tagi:

Główne newsy FC Barcelona Publicystyka
tekst alternatywny
Komentarze
Neymar 17.04.2014; 19:27 0
Zgadzam się z każdym słowem zawartym w tym krótkim, zwięzłym ale wyczerpującym temat artykule..
Dodam jeszcze, że wszyscy szukają winnych w zarządzie, Tate Martino nazywają "Barcelońskim Moyesem". Ale moim zdaniem cała, powtarzam CAŁA wina leży po stronie piłkarzy. Cały sezon martwiła mnie (jak i chyba każdego oglądającego mecze kibica Barcelony) słaba dyspozycja naszych piłkarzy w formacji obronnej, brak zaangażowania, OKROPNE POCZĄTKI SPOTKAŃ jak i bezwartościowa gra Alvesa (prócz paru spotkań). W ostatnich meczach to wszystko było uwydatnione z dwukrotnie większą siłą. Szczególnie słaba dyspozycja naszego prawego obrońcy (bo do braku zaangażowania przez ostatnie 3 mecze się przyzwyczaiłem).
Nie ważne, czy jest się Barceloną, Realem, Cracovią czy 10 ligowcem z Kamerunu.. żeby wygrywać, trzeba zapierdalać na 150%. Włożyć serce do gry, nie odpuszczać nogi.. Ostatnimi czasu najlepiej pokazują to piłkarze Diego Simeone.. Są jak maszyna. Nabuzowani, pełni wiary w siebie, w swoje barwy i kolegów z zespołu. Brakuję nam ostatnimi czasy charyzmy i zaangażowania.. Można by gdybać dlaczego. Ale wydaję mi się, że w dużej mierze wpływa na to brak Valdesa i Puyola w pierwszej 11. Ale jest jak jest. Trzeba sobie radzić.
My jako kibice mało możemy zrobić. Pozostaje nam tylko wierzyć w Barcelonę, w "lepsze jutro". I ja mam tak zamiar. Visca El Barca! :)
Pozostałe newsy
Co dalej z Ernesto Valverde?
12 września 2018 roku
Mikolaj
Jaume Roures: Chciałbym działać dla dobra klubu
7 września 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Romero: Mam nadzieję, że Messi wróci
7 września 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Vidal: Nie mam żadnego urazu kolana
6 września 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Zamy terminarz 8 kolejki La Ligi!
6 września 2018 roku
Mikolaj
Rewolucja w rozgrywkach Pucharu Króla!
6 września 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Więcej
O tym się mówi