Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.
OK |  Więcej informacji
Mentalny problem Coutinho?
14.02.2018; 14:26Mr Ligowy

Tytułowy problem tak naprawdę dla niektórych kibiców nie musiałby nim być, ponieważ początki w tak wielkim klubie jak Barca, z natury bywają bardzo trudne. Jednak od kilku dni męczy mnie pewne spostrzeżenie, z którym chciałbym się niezwłocznie podzielić. Dotyczą one głównie Philippe Coutinho.

Co do umiejętności tego piłkarza nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości - geniusz z piłką przy nodze, potrafiący zrobić coś z niczego. W dodatku jest to człowiek kochający Barcę i jej grające legendy. Tak mógłbym w nieskończoność wymieniać zalety i argumenty przemawiające za grą Brazylijczyka w stolicy Katalonii. Sam fakt mojej sympatii do tego skromnego i cichego chłopaka jest tutaj znaczący, bo wiem, że w przypadku jego poczynań boiskowych, moja ocena zawsze będzie minimalnie subiektywna. Zatem co jest tym "problemem" zapytacie? Jeśli nie potrafimy znaleźć wad, a jeśli już, to niewiele znaczących? Cóż, wszystko do czego chciałbym się odnieść, właśnie przed chwilą podano wam na tacy.

Skromność i pokora wobec gry u boku idoli nie zawsze jest złotym środkiem. Sam wyznaję taką filozofię, że podane przeze mnie cechy są kluczem do sukcesu w sporcie, ale nie w przypadku, gdy ograniczają nasze możliwości. Taki syndrom zauważam u Coutinho, który z największej gwiazdy Liverpoolu, samowolnie w nowym klubie stał się kimś podporządkowanym pod Messiego czy Iniestę. Osobiście bardzo szanuję takie podejście, tym bardziej, że w Barcelonie jest to naturalna kolej rzeczy, która raczej nie podlega dyskusji. Ktokolwiek nie zasiliłby ekipy Blaugrany, i tak w hierarchii nie będzie wyżej od tych "największych". Niektórzy nie potrafią się z tym pogodzić (Neymar), a inni z marszu chcą pomagać w graniu pierwszych skrzypiec, głównej części orkiestry. Dążę do tego, że Philippe powinien stawiać swoją osobę w jednym szeregu z resztą wirtuozów, dla własnego dobra. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że proces adaptacji w nowym środowisku ma niemały wpływ na grę, jednak gdy zobaczyłem pierwsze minuty Brazylijczyka w niebiesko-fioletowych barwach, absolutnie nie powiedziałbym, że to jego debiutancki występ.

I właśnie do tych pierwszych 22 minut z Espanyolem będę się odwoływał. Przez ten krótki okres czasu były zawodnik The Reds robił takie rzeczy na boisku, że gdyby nie fakt prowadzenia piłki prawą nogą, myliłbym go z Leo Messim. Miałem nawet wrażenie, że Ernesto Valverde przed wpuszczeniem go na plac gry powiedział: "Phil, pokaż co potrafisz, a na resztę nie zwracaj uwagi". Pokazał. I udowodnił, że jest piłkarzem idealnie skrojonym pod filozofię Barcelony. Ostatnio strzelił swojego premierowego gola z Valencią, ale jeśli mam być szczery, nie widziałem w tym, ani w żadnym z poprzednich meczów tego, co ujrzałem w meczu derbowym. Nie chcę oceniać transferu po kilku meczach, bo to najzwyczajniej w świecie nie ma sensu, lecz bo wnikliwej obserwacji dochodzę do wniosku, że Cou wydaje się być lekko stłamszony na własne życzenie. Z tymi umiejętnościami jakie posiada, nie powinien mieć żadnych zahamowań, żeby prezentować je na boisku. Być może obecność większych gwiazd jeszcze go onieśmiela, bowiem nie widać u niego tej pewności siebie, dzięki której brylował w Liverpoolu. Sadzę jednak, że to kwestia kilku meczów albo bramki z dystansu, do której z meczu na mecz regularnie się przybliża. Każda taka próba zapiera mi dech w piersiach...

Tagi:

FC Barcelona Publicystyka Philippe Coutinho
tekst alternatywny
Komentarze
Pozostałe newsy
Milan chce sprowadzić Denisa Suareza
11 grudnia 2018 roku
Liroy
Barcelona zainteresowana Richarlisonem
10 grudnia 2018 roku
Liroy
Znamy kadrę na Tottenham!
10 grudnia 2018 roku
Liroy
Więcej
O tym się mówi