Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.
OK |  Więcej informacji
Wywiad z Piotrem Labogą odnośnie El Clasico
21.12.2017; 21:40Bieniu94

Specjalnie dla czytelników naszego serwisu, wywiad z wielkim znawcą hiszpańskiej piłki, wieloletnim komentatorem La Liga oraz Pucharu Hiszpanii w NC+ Piotrem Labogą. Pan Piotr dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat El Clasico i nie tylko. Zapraszamy do lektury.

Kamil Bieniasz: Już w sobotę ligowe EL Clasico, kto według Pana jest faworytem tego spotkania?  

Piotr Laboga: Faworyta nie ma, bo El Clasico to jest mecz absolutnie wyjątkowy, specyficzny i trudno tutaj myśleć o faworycie. Oczywiście przedmeczowe, chłodne analizy, wyciąganie punkt po punkcie słabszych i mocniejszych stron obu zespołów wskazywałoby na to że Barcelona jest w jakimś stopniu większym faworytem, bo atut swojego stadionu w El Clasico zarówno dla jednych jak i dla drugich, w zależności czy jest to Camp Nou czy tak jak w sobotę Santiago Bernabeu nie obowiązuje – moim zdaniem, więc na dzisiaj sytuacja Barcelony jest trochę lepsza pod względem sportowym czego dowodem są wyniki, forma poszczególnych zawodników, nie wszystkich oczywiście, ale tych najważniejszych zdecydowanie tak. Real ma swoje problemy, które się nawarstwiły w ostatnim okresie, szczególnie jeśli chodzi o skuteczność, formę środkowych pomocników, do stałych fragmentów gry, które przecież były mocną stroną Realu Madryt w poprzednim sezonie, a aktualnie to nie jest atut Królewskich. Problemem są także kontuzje Garetha Bale’a, a także problemów Cristiano Ronaldo, który jednak w najważniejszych momentach potwierdza że jeśli Real go potrzebuje to on zawsze pomaga swojej drużynie, a przykładem tego jest np. mecz z Gremio (w Klubowych Mistrzostwach Świata – przyp.red.). Real jest zespołem nastawionym wyłącznie na zdobywanie trofeów i ta forma jest szlifowana właśnie pod ten cel, ale w przypadku ligi oczywistym jest że dystans punktowy między tymi zespołami jest na tyle duży że tylko zwycięstwo Realu, może dawać nadzieje na mistrzostwo kraju, choć do tego będzie potrzebny kryzys Barcelony, który moim zdaniem musi się pojawić, bo to nie jest możliwe żeby drużyna grała na takich możliwościach przez dziesięć miesięcy, no chyba że mnie Ernesto Valverde (trener Barcelony – przyp.red.) zaskoczy, to w przypadku tego kryzysu Real może nawiązać walkę z Barceloną – warunkiem koniecznym jest sobotnie zwycięstwo Realu. Tak jak powiedziałem, faworyta nie widzę, mecze El Clasico kierują się swoimi zasadami, i to są często mecze niepodlegające jakimś wcześniejszym trendom, nie odpowiadające temu co grały dotychczas oba zespoły.

Barcelona i Real Madryt to dwa zespoły o dwóch innych problemach. Kto według Pana obecnie posiada bardziej stabilny zespół?

Na dzisiaj stabilniejszy zespół posiada Barcelona. Po pierwsze, dlatego że tak jak powiedziałem, większość piłkarzy jest w stałej, stabilnej, formie, choć są problemy w defensywie, i tego chyba Barcelona się nie spodziewała że to tak może wyglądać. Mimo odejścia Neymara i kontuzji Dembele, Barcelona nie mając tego trójkąta ofensywnego, mając duet uzupełniany Paco Alcacerem, czasami Aleixem Vidalem, czy też Gerardem Deulofeu staje na wysokości zadania. Wielkość Messiego, doskonałość Luisa Suareza, który do formy dochodzi powoli, ale jednak konsekwentnie, sprawiają że Barca ma narzędzia ku temu żeby implementować swój styl, który dla każdej drużyny na świecie jest niewygodny jest w stanie odnosić sukcesy. Barcelona nie zachwyca, to trzeba sobie szczerze powiedzieć, to nie jest dream team jak za dawnych czasów, ale jest to zespół do bólu skuteczny i realizuje swój plan – na tym etapie to jest najważniejsze. Stabilność Barcelony jest większa. Real ma problemy natury personalnej tzn. kontuzje np. Bale’a, który jest przecież wielką gwiazdą, ale to też dotknęło Barcelony, gdy kontuzji doznał Dembele. Do problemów Realu także trzeba zaliczyć słabą skuteczność Karima Benzemy, brak zmiennika, kogoś kto by godnie zastąpił Karima na placu gry. W poprzednim sezonie kapitalnie tą rolę spełniał Alvaro Morata (w lecie transfer do Chelsea – przyp.red.), a teraz takiego zawodnika nie ma. To że Cristiano Ronaldo nie strzela bramek jak automat, to że środek pomocy spisuje się słabiej, sprawia to że Real tych problemów sportowych, boiskowych, ma więcej.

Ławka rezerwowych:  Barcelona nie ma wybitnych graczy na ławce, ale to są zadaniowcy, którzy jak nawet mają gorszy dzień to jednak Valverde potrafił wyeksponować ich atuty i wkomponować je odpowiednio w mechanizm zespołu i to przynosi efekt. Z kolei w Realu, zawodnicy wchodzący z ławki nie często dają taką jakość jaką powinni – mowa tutaj w jakimś stopniu o Asensio, Lucasie Vazquezie, Ceballosie, chociaż temu ostatniemu przytrafiają się fajne mecze np. takie jak z Alaves. Valverde ma wyjątkową umiejętność konfigurowania ławki, dobierania sobie zmienników, także ci zawodnicy przynoszą konkretne rezultaty i efekty. Łatwo zobaczyć, że gdyby Barcelona miała takie kłopoty z ławką jak Królewscy – mowa tutaj o aktualnej formie tych graczy – to myślę że tych punktów miałaby mniej i być może miałaby podobną ilość oczek jak RM. Mają rezerwowych, którzy potrafią w trudnych momentach dawać jakość, a Real na dzień dzisiejszy takich nie ma. Tak jak powiedziałem na przykładzie np. Vazqueza, nie chodzi o to żeby on strzelał cudowne bramki, ale mogę od niego oczekiwać że da tą wartość dodaną, że dorzuci 2-3 dobre piłki piłki do Benzemy czy Ronaldo że formalnością będzie ułożenie stopy do piłki i skierowanie jej do siatki, a tego przykładowo on nie robi.

Paulinho w sierpniu przybył do Barcelony przy fali krytyki, zyskał jednak swój czas i notuje dobre statystyki, jak Pan ocenia pozyskanie tego zawodnika?

Bardzo dobry transfer. Dla mnie to trochę taki Seydou Keita, zawodnik zadaniowy. Piłkarz o charakterystyce jakiej temu zespołowi właśnie brakowało, klasyczny box to box, człowiek który sprawdza się w grze destrukcyjnej, jest skuteczny w ofensywie. Ma liczby na swoim koncie w postaci strzelonych bramek czy też asyst. Doskonale współpracuje na korzyść innych piłkarzy, kluczowa jest współpraca z Messim. Nikt na czele z Robertem Fernandezem nie spodziewał się że taki strzał w 10 – a tak się okazało. Przychodził w wyjątkowo trudnym momencie, bo nikt nie zwracał uwagi co on może dać Barcelonie, tylko że odchodzi Neymar, a przychodzi Paulinho – tak to było mówione. A wiadomo że trudno porównywać, zawodnika, który był gwiazdą itd., z człowiekiem, który ostatnio grał w Chinach. Okazało się że daje Barcelonie to, co żaden inny gracz by nie dawał, bo nie był zawodnikiem tego schematu, takiego piłkarskiego biogramu, więc jak najbardziej na plus. Paulinho wielkim plus transferowy Barcelony, podobnie jak Semedo.

W czym można upatrywać słabszej formy Realu, po tym jak wydawało się że po meczu superpucharu przed nimi fenomenalny sezon?

Tak jak powiedziałem – Real jest drużyną nastawioną zadaniowo, ta forma była nakręcona na miesiąc sierpień, gdzie trzeba było zdobyć dwa trofea, i to się udało. Gdzieś ten silnik został wprowadzony w lekki bieg, i wydawało się że podobnie jak w zeszłym roku, uda się dotrwać we wszystkich rozgrywkach na takim poziomie by wszystkie były do wzięcia. W sumie jest Puchar Króla, choć trudno tutaj mówić o sukcesie bo to raptem pierwsza runda i drużyna z III ligi, Liga Mistrzów drugie miejsce, ale podobnie było przed rokiem – a więc zadanie wykonane. Problem tylko nastał w lidze, rok temu nie było też różowo, pamiętamy mecz z Deportivo gdzie to Real w ostatniej minucie rozstrzygnął losy spotkania po golu Ramosa – takich przypadków było kilka. Były dobre stałe fragmenty gry, była siła, Real miał ten decydujący cios, który wymierzał gdy wynik był niepewny. Tymczasem teraz tego nie ma, nie ma tych zrywów, tych takich wybitnych końcówek, brakuje świetnych stałych fragmentów gry -  te czynniki przekładają się na tabele i na wynik. Taki mecz z Betisem Real w poprzednim sezonie by nie przegrał a może nawet i by wygrał, co się także odnosi do kilku innych spotkań. Z Valencią Karim Benzema zmarnował trzy stuprocentowe sytuacje, na jego klasę to powinien być gol w ciemno, a on tego nie strzela i jest remis. To sprawia że Real ma problem – tego się nikt w Madrycie nie spodziewał że ten dystans będzie tak duży. Myślę także że wielu nie sądziło że Barcelona będzie do bólu regularna – a tego można było się nie spodziewać po tym co ta drużyna grała na początku sezonu oraz jej wszelakie problemy wskazywały że oczywiście będzie nadal potężną siłą, natomiast że jej regularność nie będzie tak wielka. To są dwa czynniki, które powodują że Real ma problem taki jaki ma. Po prostu Królewscy muszą to wygrać.

Jakiego spotkania się Pan spodziewa. Będą to piłkarskie szachy, czy jednak mecz akcja za akcję?

Myślę, że Barcelona będzie miała posiadanie piłki po swojej stronie, bo jest ta cecha spotkań z Realem Madryt. Ciężko powiedzieć na co stać Real i na co zdecyduje się Zinedine Zidane. Barcelona będzie chciała grać swoje, nie sądzę aby kombinowała i wymyślała jakieś cuda na Real. Barcelona gra swoje i ma swoją filozofię, którą realizuje i ma do tego odpowiednich ludzi. Tych okazji bramkowych, pewnie więcej będzie miała Barcelona, bo ma ona taką łatwość w tworzeniu tych sytuacji, zbliżania się do pola karnego. Real może mieć numerycznie tych sytuacji mniej, choć może być np. tego dnia skuteczniejszy. Zespół z Madrytu lubi grać z kontry, lubi szybkie akcje, napędzać skrzydła. Zobaczymy jak to będzie wyglądało, myślę że to będzie mecz gdzie obie drużyny będą wierne swoim filozofiom, ale to właśnie po Realu można w większym stopniu spodziewać się elementu zaskoczenia np. cofnięcia się albo to co robił kiedyś Jose Mourinho czyli że na początku wysyłał Benzeme prawie pod końcową linię boiska i tamten atakował od pierwszych sekund spotkania Gerarda Pique, który wyprowadzał piłkę. Mogą być różne schematy, ale myślę że Barcelona będzie grała swoje, natomiast Real będzie szukał różnych planów np. takiego że „zjeść ciastko i mieć ciastko” czyli wcielić plan anty-Barca a z drugiej strony pokazać swoje możliwości i atuty, choć tak jak mówiłem El Clasico nie da się przewidzieć.

W kontekście mistrzostwa Hiszpanii zazwyczaj mówi się o Realu Madryt i Barcelonie. Jakie ma Pan zdanie odnośnie Valencii i Atletico Madryt na ich szanse mistrzowskie w przyszłości?

Atletico to dla mnie drużyna, dla której obsesją jest zdobycie Ligi Mistrzów. Wszystkie narzędzia, które są wprowadzane pod względem organizacyjnym czy też sportowym są podporządkowane pod to by zespół był stałym członkiem europejskiej elity i by wreszcie udało się zdobyć tą Ligę Mistrzów i wejść do ścisłej elity na te tzw. królewskie salony. Liga jest zarezerwowana dla tych najbardziej konsekwentnych i mających najlepsze zaplecze – na dzień dzisiejszy Atletico takiego zaplecza nie posiada, i skupia się na Lidze Mistrzów, co w tym przypadku się wyjątkowo nie udało w tym sezonie, ale mówimy tutaj o perspektywie kilku sezonów, to myślę że Atletico będzie tą trzecią siłą hiszpańskiego futbolu, i w danym momencie może kiedyś uda się osiągnąć wartość tej drugiej siły  że np. w jednym sezonie uda się wyprzedzić Barcelonę czy też Real, ale jednak trudno będzie wskazywać na Atletico, jako na zespół, który będzie bardzo bardzo realnym kandydatem na zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, choć Atletico pracuje na miano zespołu konsekwentnie klocek po klocku budującego swoją potęgę by stać się w długiej perspektywie grając skutecznie na obu frontach. Czy to będzie przynosić efekty? Trudno powiedzieć, bo niektórym drużynom to w ogóle nie wychodzi – np. przykład Bayernu, który od 2013 roku nie jest w stanie wygrać Ligi Mistrzów.

Co do Valencii, to jest klub na dorobku, która ma problemy finansowe, i to że w tym sezonie udało im się na ten moment – bo to jest dopiero początek całej walki – osiągnąć tak wysokie miejsce to jest świetna robota trenera Marcelino Garcii Torala, moim zdaniem jednego z najlepszych trenerów w Europie a na pewno w Hiszpanii, udało się zebrać grupę młodych zawodników, wspieranych przez takich wojowników jak Zaza, który zawsze coś od siebie dołoży. Są tam także zawodnicy, którzy chcą coś udowodnić tak jak Kondogbia, któremu w Hiszpanii zawsze się dobrze grało. Pamiętajmy, zachwycamy się Valencią, a cofnijmy się parę sezonów do tyłu, Levante było prawie do świąt zdaje się liderem rozgrywek bądź też współ liderem z Barceloną. Wtedy, wiosną forma tego zespołu zupełnie opadła. Kolejna rzecz, Valencia nie gra w europejskich pucharach i może się skupić tylko na lidze. Ten klub jest zmuszony sprzedawać piłkarzy i bez tego nie może funkcjonować, musi spłacać długi. Trzeba to wszystko płacić i o tym doskonale wie Peter Lim (właściciel Valencii – przyp.red.). Dzisiaj Valencia będzie szukać piłkarzy młodych, za fajne pieniądze, będą wypożyczać graczy, którzy nie mieszczą się w kadrach tych najmocniejszych.  Wydaje mi się że tak się będzie opierać Valencia. Jeśli Valencia w pięciu najbliższych latach zagra w Lidze Mistrzów, to będzie wielki sukces. Boje się że stabilizacja w tym klubie jest mało realna, a boje się dlatego że to wspaniały klub. Sevilla jest klubem zarządzanym świetnie, a też ma swoje ograniczenia, i też mimo że budżet rośnie jak na drożdżach i zaczęli kupować piłkarzy, którzy już są wyceniani na duże pieniądze (20 mln), choć co to są za pieniądze patrząc na transfery w Anglii czy też innych klubów. Podsumowując, Valencia nie powinna być kandydatem do mistrzostwa, chyba że Peter Lim uzna że raz się żyje i rzuci ogromne pieniądze, lub wyłoży je jakiś inny inwestor. W Hiszpanii oprócz dwóch dobrych sezonów Malagi, zagraniczni inwestorzy nie wychodzą na dobre klubom, przykładem jest Espanyol gdzie po zainwestowaniu w klub przez kapitał z Chin, myślano o przeskoczeniu Barcelony, a tymczasem są nisko i kupują piłkarzy, którzy już najlepsze lata mają za sobą tak jak Piatti czy też Reyes.

Sędzią głównym meczu będzie Jose Maria Sanchez Martinez. Czy 34-latek z Murcii poradzi sobie z tym spotkaniem? Jak wiemy, sędziowanie w Hiszpanii stoi na niezbyt wysokim poziomie. 

Też wielka zagadka. Są sędziowie, którzy są dobrzy, i zbierają dobre oceny w poszczególnych słabszych spotkaniach, a przychodzi El Clasico – a to jest zupełnie inny poziom i zupełnie inna presja. Sędziowanie klasyku, to jest gigantyczny przeskok. Jest to ryzyko, ale wiemy że kilku z tych dobrych sędziów ma słaby okres, tak jak kiedyś byłem wielkim zwolennikiem Mateu Lahoza, to przez ostatnie lata popłynął on w takie sędziowskie celebryctwo, popełnia dużo błędów, bardziej chciał się stać takim Ronaldo czy Messim jako arbiter. To jest krok w złą stronę. Bardzo ważna będzie umiejętność zarządzania tym meczem. Będzie musiał oceniać na postawie wiedzy na temat danego piłkarza czy np. już tak szybko pokazać mu żółtą kartkę, bo zaraz może zacząć się nacisk na arbitra. Niezadowolenie z decyzji sędziego będzie prezentowane praktycznie niemal co chwilę. Myślę że Sanchez Martinez szykuje sobie jakiś plan jak prowadzić to spotkanie. To jest mecz bardzo obudowany emocjami – czyli kibic Barcelony, na każde dotknięcie Messiego krzyknie faul , z kolei fan Realu będzie mówił na odwrót. To jest piekielnie ciężki mecz, i nie mam pojęcia czy to wytrzyma, ale może się paradoksalnie okazać że wytrzyma. Często bardziej doświadczeni sędziowie znają tych piłkarzy i wiedzą jak się zachowywać podczas klasyku. Życzę Sanchezowi Martinezowi, by mu poszło jak najlepiej.

Czy VAR (Video Assistant Referee) pomoże sędziom w Hiszpanii? Wprowadzenie tego zapowiada szef LFP Javier Tebas.

VAR to jest narzędzie, które bardzo pomaga. Wprowadzany jest po to, by eliminować podstawowe błędy. Nasza ekstraklasa udowadnia że ten system jest dobry i nie widzę powodu dla którego, trzeba ten system potępiać. VAR ma swoją wartość, to jest nowa technologia, której trzeba się uczyć. Uważam że jest on absolutnie potrzebny ze względu na to by eliminować taką sytuację, która miała miejsce w meczu Valencia – Barcelona, gdy piłka przekracza ewidentnie linię bramkową i to powinna być bramka – to są najbardziej oczywiste rzeczy i to musi zostać wprowadzone. Pamiętajmy, że VAR nie sędziuje. Ma to same plusy, i takie jest moje zdanie.

Dziękuję za rozmowę.

Tagi:

Główne newsy Publicystyka
tekst alternatywny
Komentarze
Pozostałe newsy
Arthur: Jestem szczęśliwy
29 lipca 2018 roku
Liroy
Malcom piłkarzem FC Barcelony!
24 lipca 2018 roku
Liroy
Douglas jest o krok od Sivassporu
20 lipca 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Barça chce odnowić umowę z Munirem
20 lipca 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Lokomotiv kontaktował się z Aleixem Vidalem
20 lipca 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Arthur: Moja gra ucieszy fanów
20 lipca 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Jorge Jesus mógł zostać trenerem Barçy
19 lipca 2018 roku
Kamil Piłaszewicz
Więcej
O tym się mówi